|
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
sobota, 17 kwietnia 2010
skąd się biorą bóle pleców
Żadna małpa nie ma problemów z kręgosłupem. Dlaczego? Ponieważ małpy lubią się zwieszać z gałęzi. Jeśli chcesz aby plecy przestały cię w końcu boleć, jak najczęściej rozciągaj kręgosłup! Siedzenie przed komputerem, prowadzenie samochodu, stres - mają wpływ na to, że nasz kręgosłup jest stale obciążony. Stąd biorą się bóle i zwyrodnienia. Bóle pleców to
bardzo powszechna dolegliwość -- skarży się na nią ponad połowa Polaków. Zwykle
pojawiają się przy podnoszeniu ciężkich przedmiotów, pochylaniu czy nadwyrężeniu
się. Szczególnym jej rodzajem są bóle korzonków nerwowych, spowodowane uciskiem
na nerw (przykładem jest rwa kulszowa). W zależności od konkretnego przypadku, dolegliwość tę można opisać jako sztywnienie, drętwienie, osłabienie lub mrowienie Długotrwały ucisk ścieśnionych kręgów na nerwy, może oprócz bólu powodować drętwienia kończyn, bezsenność, migreny czy problemy z przemianą materii, Problemy te można rozwiązać albo złagodzić stosując masaż kręgosłupa? Masaż powoduje rozluźnianie i rozciąganie kręgów, wzmacnianie pracy mięsni , pobudzanie krążenia, dzięki temu często dolegliwości ustępują. Przeciwwskazania: ostre stany zapalne, infekcje, ciężkie choroby serca, świeże złamania, nieleczone nadciśnienie, hemofilia, gorączka, rozległe choroby skóry, nowotwory, Masaż kręgosłupa to jedna z podstawowych technik wykorzystywanych w jego terapii. Jego celem jest rozluźnienie mięśni i ulepszenie ich ukrwienia oraz ułatwienie mobilności limfy, a także rozciągnięcie tkanki łącznej stawów. Masaż może wspomóc pozbycie się bólu oraz innych objawów. Można do masażu użyć żelu przeciwbólowego lub maści przeciwzapalnej czy tez rozgrzewającej i wspomóc działanie olejkami eterycznymi. Czas trwania zabiegu od 20 do 40 minut.
wtorek, 13 kwietnia 2010
Masaż antycellulitowy i wyszczuplający
Wszystkie chciałybyśmy aby nasze nogi i pośladki były zawsze jędrne, smukłe i kształtne. Jednak po zimie zauważamy ze zgrozą zmiany. Kilka dodatkowych centymetrów albo widoczny cellulit , ta irytująca niedoskonałość skóry. Według różnych danych w Polsce na tę dolegliwość cierpi 80% kobiet. Pojawia się ona najczęściej przy wahaniach hormonalnych. Na jej rozwój wpływa bezruch, nadwaga, stres, przepracowanie, nadmierne spożywanie węglowodanów, soli i żywności wysoko przetworzonej. Masz ten problem? Można go rozwiązać, choć pewnie nie od razu. Masaż wyszczuplający rozbija grudki tłuszczu, pobudza bieg limfy, ujędrnia i napina skórę. Można go wspomagać aktywnymi preparatami Stosując odpowiednie techniki masażu można rozbić i rozdrobnić podskórną tkankę tłuszczową, usunąć toksyny z organizmu, przyspieszyć przemianę materii (dzięki zwiększeniu ukrwienia skóry i mięśni). Masaż ud i pośladków bańką chińską – powoduje silne przekrwienie tkanki tłuszczowej, (jest dość bolesny) - zmniejsza obwód ud i bioder - redukuje cellulit - ujędrnia i zwiększa elastyczność skóry Przeciwwskazania do masażu: stany zapalne i alergiczne skóry, zapalenia węzłów chłonnych, zakrzepy, świeże zapalenie żył, wszelkie postacie nowotworu, gorączka, owrzodzenie podudzi, tętniaki. Masaż może być bardzo dobrym uzupełnieniem ćwiczeń i diety na drodze do zgubienia zbędnych kilogramów. Dzięki niemu modeluje się sylwetkę i chudnie ładniej. Choć jest jednym z filarów walki z „pomarańczową skórką”, najczęściej do osiągnięcia zadowalających efektów potrzebna jest również zmiana sposobu żywienia i aktywność fizyczna. Czas trwania zabiegu od 30 do 60 minut.
piątek, 26 lutego 2010
czwartek, 25 lutego 2010
priorytety
Pieniądze dają brak kłopotów z pieniędzmi. Długów mi się zrobiło jakieś dziesięć tysięcy (napisałam to i nie pękłam z przerażenia:). Najpierw w trybie pilnym muszę się pozbyć karty kredytowej. Nigdy w życiu żadnych kart kredytowych. Nigdy przenigdy. To może funkcjonuje, jak ktoś jest roztargniony i nosi głowę w chmurach ale kasy ma pod dostatkiem. Jednym słowek karty kredytowe to dobra oferta dla bogatych. Dla tych którym grozi utrata płynności finansowej, karta jest jak nieszczera przemowa nad grobem. Z rachunkami domowymi jestem na bieżąco, samochód mam zatankowany. Mogę powoli ustalić plan spłaty reszty. ZUS mi napisał, że im przykro. Odpisałam , że mi jest przykro bardziej.Poza tym schudłam znienacka 4 kilo. To żywy dowód na to, że masaż odchudza. Masażystę.
środa, 24 lutego 2010
garść faktów
Przez ostatnie miesiące oprócz zapadania się w sobie, hodowania lęków i nerwicy usiłowałam zrywami realizować kolejne pomysły na przetrwanie. Po każdym kolejnym niewypale grzęzłam bardziej. Brakowało mi powietrza. Skoro piszę o tym w czasie przeszłym, znaczy mogę już oddychać.
Dobrze nie jest. Wygenerowałam sobie taką listę długów, że dwa lata będę je spłacać, ale zaczęłam mieć przychody. Uff. 1. Poprzedni lokal opuściłam z hukiem i po wymianie pism ze stemplem kancelarii adwokackiej na razie jest cisza. Ja dysponuję zdjęciami sprzed remontu i fakturami i zapisem w umowie, że "wydatki na podwyższenie standardu odliczone będą od czynszu". Wydałam 5400zł. Oni stoją na stanowisku, że w umowie jest zapis "po uzgodnieniu". Ich zdaniem nie uzgodniłam. Moim zdaniem uzgodniłam. Możliwe, że rozstrzygnie to sąd. 2. Przeniosłam się do Dworku Dębówko. I to był dobry pomysł. W pierwszym tygodniu bryndza. W drugim zarobiłam na dojazdy. Trwa trzeci tydzień. Dziś mam pięcioro zapisanych klientów. Cudownie jest zmęczenie pracą. Zmęczenie życiem to koszmar.
piątek, 19 lutego 2010
przesilenie
Znacie takie filmy , gdzie doktor wychodzi zasmucony z pokoju pacjenta i mówi do zgromadzonej rodziny. - Ta noc jest przełomowa. Jeśli przetrwa będzie dobrze. No to myślcie o mnie ciepło.
sobota, 24 października 2009
no co? no co?
No nic. Ten blog miał się z założenia rozwijać tak błyskotliwie jak moja firma. No to to założenie jest spełnione. Ja się jeszcze nie poddałam , bo nie mogę. Wczoraj przepłakałam pół dnia z powodu ogólego rozczarowania życiem. Dziś spędziłam fajny dzień z córką. Jutro znów będę podbijać świat. Przynajmniej będę próbować. Zwolnienie mam przedłużone do 19 listopada a pierwsza wizyta u lekarza rehabilitacji 23 listopada. Może powinnam uczyć się modlić, czy coś?
wtorek, 22 września 2009
przypomnienie
Zwolnienie na kolejny miesiąc i skierowanie na rehabilitację. Poszłam do rejestracji: - Dzień dobry , mam skierowanie na rehabilitację. - Doktor przyjmuje raz w tygodniu i w tym miesiącu nie ma już miejsc . Proszę zadzwonić w przyszłym miesiącu i się dowiedzieć. Tak mi się właśnie przypomniało, po co ja założyłam firmę.
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
brzytwa
Zawsze w chwilach trudnych , brzytwy się chwytam i odpuszczam wszystko inne. Łapie się kurczowo czegoś, co mnie trzyma i usiłuję wrócić do rzeczywistości. Ostatnio chwytałam się książek. To jedyne co mogłam robić w pracy i nie popadać w depresję. Ręka odzyskuje sprawność powoli i świat mi wraca na miejsce. Z tymi ciemniejszymi barwami też. Przez dwa miesiące opóźnienia narobiłam sobie długów, Energa wystawiła mi prognozowy rachunek nie z tej ziemi, niemal przegapiłam dwa terminy składania dokumentów. Termin jeden uratowałam listem poleconym a drugi niech jeszcze poczeka. Do 20 września mam zwolnienie lekarskie. Pan doktor zalecił w ramach rehabilitacji zrobić sweterek na drutach. To jest całkiem dobry pomysł.
czwartek, 30 lipca 2009
chwiejność
Kolejne zdjęcie i wyrok: - Rozchwiany ma pani ten staw...zakładamy gips - Ale... - Potrzebna pani ta ręka? - Bardzo! - Na dwa tygodnie. Kto następny? Rozchwiana to ja jestem cała. Potrzebuję gipsu na duszę.
wtorek, 14 lipca 2009
plony
Co nie zabija , to wzmacnia. Nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło. Przysłowia mądrością narodów. :) Zbieram plony wcześniejszych decyzji. Ruszyło się. Dziś trzech klientów "z ulicy" Na jutro mam dwa masaże kręgosłupa i jak na razie dobrą prasę. Uf , jak to dobrze , że postawiłam na kilka rodzajów usług. Siedziska wzbudzają entuzjazm. Jeszcze chwila i zaczną się sprzedawać.
piątek, 10 lipca 2009
pech
Jak już myślę, że gorzej być nie może, to zdarza się coś, po czym mogę tylko utonąć, albo się odbić od dna. Rozsypał mi się trochę nadgarstek. Wsadzili mi go w gips na 10 dni a potem zobaczymy.
środa, 08 lipca 2009
leczyć duszę muszę
Coś mi się wydaje, że muszę doskonalić czarodziejskie kwalifikacje. Pierwszy potencjalny klient zapytał z naciskiem czy wykonuję masaż CAŁEGO ciała. Udałam głupią i zapytałam: - A czy coś pana boli? Chyba nie spodziewał się pytania o ból - Nooo... plecy mnie czasem bolą, ale to się trzeba rozebrać? - Nooo... wystarczy do bielizny. Powiedział, że przyjdzie innym razem. Bielizny nie założył czy co? Druga klientka przyszła na masaż antycellulitowy bańką chińską. Szczupła, piękna, młodziutka, ani śladu cellulitisu. Znaczy na nogach ani śladu , bo u niej w głowie to poważny problem. Wypytała o szczegóły i zapisała się na piątek. Chyba potrzebuje kogoś , komu można się wygadać. Dużo osób zaglądało z ciekawości, kilku entuzjastów, kilku malkontentów, normalka.
poniedziałek, 06 lipca 2009
wstęp
Nie ma na co czekać, jutro otwieram. Światło mam. Wodę ciepłą mam. Pole do popisu mam. Tylko muszę znaleźć uzasadnienie dla daty. Dlaczego 7 lipca to dobra data? No , bo że dobra to jasne, prawda?
sobota, 04 lipca 2009
dryf
Ja wiem, to miał być blog o blitzkarierze bizneswoman, a zrobiła się z tego czarna groteska budowlana w odcinkach. Ja nie miałam pisać o tym, że okazało się przy ulewie, że dach przecieka i woda leje się po ścianach. Nie miałam pisać o tym, że fachowiec zmuszony przeze mnie do poprawienia kominka, poprawił kominek i wziął kasę (tak, tak, zapłaciłam). Po czym okazało się, że wwiercił się w przewody elektrycznie, przeciął trzy i powiedział, że nie umie tego naprawić. Zaraz , zaraz co to ja miałam robić? Aha, masaże. Otóż melduje posłusznie, że masaż antycellulitowy bańką chińską po trzecim razie przynosi efekty. Chyba nie muszę się martwić o brak klientek.
wtorek, 30 czerwca 2009
chce mi się płakać
Fachowiec skończył. Przynajmniej jego zdaniem. Wygląda to na pierwszy rzut oka przyzwoicie, na drugi - tu i owdzie wymaga dopięcia guzika. Fachowiec ma wielkie poczucie krzywdy, bo chciał więcej niż się umawialiśmy gdyż: - pracował w niedzielę - pomalował mi okna i drzwi a nie mówiłam, że ma to zrobić - reszty argumentów nie słuchałam Ja mam wielkie poczucie krzywdy bo jestem ponad dwa tygodnie po terminie i w dodatku z kominkiem podłączonym do przewodu wentylacyjnego a nie dymowego. Któreś z nas jest z innej planety. Jutro mu zapłacę 80% a 20% sobie zatrzymam póki nie poprawi mi kominka. I nie będę go polecać. Na jutro mam trzy masaże "z dojazdem", potem odbieram przyjaciółkę z pociągu a potem się urządzam. Chyba zaczęłam. Potrzebuję energetycznego kopa.
sobota, 27 czerwca 2009
światełko w tunelu
Dziś zarobiłam pierwsze firmowe pieniądze. Remont w lokalu trwa. Nie chcecie wiedzieć co sądzę o wszelkiej maści budowlańcach i ich terminowości. W czwartek fachowiec powiedział , że chyba jednak nie wyrobi się do końca tygodnia. Nie zabiłam go choć miałam szczerą ochotę. Poczekam cierpliwie. Wezmę odwet przy płaceniu mu za usługi. W sumie całe szczęście, że go nie pogoniłam na cztery wiatry i nie zatrudniłam alternatywnych dwóch fachowców. Widziałam ich dziś na działkach. Piją trzeci dzień. A ten "mój" nie pije, robi w miarę porządnie tylko tempo ma takie, że jak mu się to przekłada na inne dziedziny to ta jego świeżo poślubiona żona się do śmierci orgazmu nie doczeka. Zamykam temat, bo wzbudza we mnie agresję. Zostawiłam kilka dni temu ulotki w takim malym dworku, którego własciciele byli kiedyś moimi klientami. Prowadziłam im ksiegowośc. Wczoraj zadzwoniła do mnie Jagoda - właścicielka i poskarżyła się na ból pleców. Postanowiłam zmierzyć się z pierwszym zadaniem firmowym. Spakowałam stół do masażu do samochodu, wzięłam oliwkę i pojechałam tam dziś.
wtorek, 23 czerwca 2009
dobra wiadomość
Dobra wiadomość jest taka, że ludzie zaczynają dzwonić i pytać. To znaczy, że raczej nie grozi mi bezczynność, żebym tylko mogła już zacząć! obsuwa
Ja wiem , że to taka kolej rzeczy. W życiu po prostu bywa różnie i trzeba umieć przetrwać chwile trudne i wychodzić z nich twardszą i silniejszą. Wiem, wiem. Gdy pada deszcz jest mokro. Pewnie każdy ma jakiś sprawdzony sposób na stres. W skrócie. Najbardziej na świecie nienawidzę trwać w sytuacjach, nad którymi nie panuję. Na kwestiach remontowo-budowlanych się nie znam i można mi wcisnąć dowolny kit. Remont w mieszkaniu kilka lat temu przeprowadziłam w miesiąc. Miałam wtedy robioną kanalizację, wymieniane instalacje, robione dwa kominki, przestawiane ściany, glazura i terakota w kuchni i łazience. Miesiąc wydawał mi sie wicznością. Teraz miałam mieć pomalowane ściany, zrobiona łazienkę (mikroskopijną), położone podłogi i zamontowany kominek. (&*%^*$(!!@@#$!!!% Trzeci tydzień mija a tam: łazienka do połowy, ściany do połowy, kominek do połowy. A fachowiec rozkłada ręce i mówi: no przecież ci mówiłem, że mam : ślub, egzamin, inną fuchę, chujwieco. No mówił. Dlatego optymistycznie zakładałam, że będzie się to ciągnęło dwa tygodnie a nie tydzień. Dwa razy próbowałam znaleźć innego fachowca. Żaden nie chce brać rozbabranej roboty i odpowiedzialności za nią. Jestem zdenerwowana, zmęczona, znow mnie bolą plecy. Muszę jakoś przetrwać. Obiecał, że skończy w tym tygodniu. Nie ufam mu. W takich właśnie chwilach brakuje mi kogoś, kto by mnie przytulił i wziął na siebie choćby kupno oprawek, klamek, zamka do drzwi dodatkowego. Cokolwiek, żebym nie czuła tego ciężaru, co zaczyna przytłaczać.
piątek, 12 czerwca 2009
terminy
Mam obsuwę co najmniej o dwa dni. Fachowiec zapomniał mi powiedzieć, że jutro się żeni, więc "sorry wodzu". No nie będę niewinnej dziewczyny zostawiać przed ołtarzem. Poczekam i zrobię z niej młodą wdowę. Idę odebrać szyld, wizytówki, karnety do agencji reklamowej a potem do apteki po bańki chińskie a potem do sklepu po panele i wykładzinę a potem z Lolką po buty ("mamo, ja nie mam co na siebie włożyć") a potem kupię czteropak i pojadę do Aithy, żeby się pożalić na wstrętny nieżyczliwy świat. A potem znów wszystko będzie dobrze.
środa, 10 czerwca 2009
prognozy
Zawsze byłam specjalistką od mission: impossible, od motyki na słońce, od wywracania do góry nogami i zaczynania od nowa. I choć bywało trudno i ciężko i kosztownie zawsze jakoś wypełzałam na prostą. Nie przypuszczam, żebym posiadała taki twór jak kobieca intuicja ale w sytuacjach zagrożenia albo podwyższonej gotowości do działania chyba działa mi instynkt przetrwania i precyzyjnie dzieli świat na pomocników i pomagierów. Pomocnik jest jak nawigacja GPS z głosem Krzysztofa Hołowczyca. Jechałam z nia do Warszawy. W Serocku, żeby ominąć korek skręciłam na Dębe, na co nawigator zareagował: "Zjechałeś z trasy. Nowa bedzie lepsza". Cudne! Takiej pomocy oczekuję od przyjaciół. Bo ja przyjmuję chętnie sugestie ale to ja prowadzę. I tak zgodnie z sugestią "dodatki" (żaluzje w oknach, osłonki na doniczki, ramki na obrazki, abażury itp) będę miała z drewna, wikliny, bambusa, sznurka i tym podobnych materiałow. Tanie i będzie miało wspólny mianownik. Pomagier to ktoś, kto ma szlachetne intencje i chce mnie chronić. I oczywiście ma własną wizję mojego życia. Takimi wizjami jestem obdarowywana na każdym kroku. - Wywal ten sufit , jest do bani. Ładny sobie zrób. To tylko 1500 zł, pomogę ci. - Błagam cię tylko nie pomarańczowy! Pomarańczowy jest okropny! - Tylko ogrzewanie elektryczne, ja takie mam i jest super. - To nie jest dobry pomysł, ciężko będzie, nie zdajesz sobie sprawy, nie masz doświadczenia , nie znasz rynku. Ludzie jak ludzie. Gadają. To samo mówili Bozenie jak otwierała druga kwiaciarnię w miasteczku. Magdzie mówili że nidy nie bedzie chodzić po wypadku. A Grazynie , że już zdechnie od tej wódki jak ją mąż zostawił. Bożena sobie radzi, Magda tańczy a Grazyna ma nowego męza i jest trzeźwa. Karawana idzie dalej.
wtorek, 09 czerwca 2009
zasada jednego okienka
Od 31 marca 2009 r. przedsiębiorca składa jeden zintegrowany wniosek. Dane z wniosku o wpis do ewidencji działalności gospodarczej organ ewidencyjny niezwłocznie - nie później niż w ciągu 3 dni od dnia dokonania wpisu - przesyła do wskazanego przez przedsiębiorcę naczelnika urzędu skarbowego, właściwego urzędu statystycznego oraz właściwej jednostki terenowej ZUS albo Centrali KRUS wraz z kopią zaświadczenia o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej. Jeżeli przedsiębiorca składający zgłoszenie o dokonanie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej nie ma nadanego NIP, organ gminy najpierw występuje do właściwego urzędu skarbowego o nadanie NIP, a następnie po otrzymaniu od właściwego naczelnika urzędu skarbowego nadanego NIP i uzupełnieniu wniosku o ten numer przesyła: -- zgłoszenie płatnika składek (do ZUS) albo - zgłoszenie oświadczenia o kontynuowaniu ubezpieczenia społecznego rolników (do KRUS). WAŻNE! Wniosek o wpis oraz zmianę wpisu do ewidencji działalności gospodarczej nie podlega opłacie. art.
24 ustawy z 19 grudnia 2008 r. o zmianie ustawy o swobodzie
działalności gospodarczej oraz o zmianie niektórych innych ustaw -
Dz.U. z 2009 r. Nr 18, poz. 97 Tyle teoria: W praktyce: Wczoraj złożyłam wniosek w Urzędzie Gminy i dokonałam dwóch opłat skarbowych: 15 zł za wydanie zaświadczenia a 17 złotych zapomniałam za co. Razem 32zł. Jutro odbieram zaświadczenie. Urząd Skarbowy będzie wiedział o moich zamiarach , ale i tak muszę się pofatygować , wypełnić druk NIP-1 i napisać oświadczenie o wyborze formy opodatkowania. Po dacie rozpoczęcia, w ciągu 7 dni muszę się pofatygować do ZUSu i zgłosić płatnika składek na druku ZFA potem zgłosić siebie do ubezpieczeń na druku ZUA i jeszcze córke na druku ZCNA. Musze też zgłosić w powiatowej jednostce sanepidu zamiar prowadzenia działalności. I tyle na temat jednego okienka. W lokalu tnę koszty. Drzwi będę malować a nie wymieniać i wylewkę pod panele też sobie daruję. Najwyżej mi bedzie podłoga skrzypiała. Kominek wymontowałam swoj z domu. Mam nadzieję, że do zimy zatrobię na nowy. Ciacho mi pomaga.
piątek, 05 czerwca 2009
dwie pieczenie
Mamut rano sama z siebie chciała poleżeć na łóżku do masażu.
To dobry znak, bo to łóżko bynajmniej nie głaszcze:). Za to z Lolką trzeba było
jechać do lekarza. Pan doktor spojrzał na mnie , na Lolkę, na mnie, na Lolkę. Dzień mogę zaliczyć do udanych. Zasłużyłam na masaż.
czwartek, 04 czerwca 2009
umhmmm
Rano zawiozłam Lolkę do szkoły i pojechałam do ciachowego kumpla Pawła. Dałam mu klucz do lokalu i wróciłam robić zakupy. Moje łóżko, łóżeczko, łóżuńko:) przyjechało po południu. W ramach szczegółowej instrukcji obsługi położyłam na łóżku Mamuta. Trochę opornie podeszła, ale grzecznie robiła co każę. Po prezentacji zadzwonił Paweł: - Słuchaj, potrzebuję... i tu przestałam rozumieć co do mnie mówi... znaczy poszczególne słowa owszem rozumiałam: że jakaś kształtka , jakaś zaprawa, a może klej i rura tam na pewno była i coś do zbicia, albo coś sie zbiło. - Paweł, ale co ja mam zrobić? - Nic, tylko ci mówię, że muszę to kupić. - Aaaa, to kup. - Gdzie? - Litości! Nie wiem! Może w tym sklepie budowlanym koło ciebie? - Aha, to dobrze, nie wiedziałem tylko czy nie masz sklepu wybranego. - Paweł, pytaj mnie o rzeczy związane z efektem końcowym, dobrze? - A własnie, kafelki wybierzesz dzisiaj? To już bym położył. Pojechałam po kafelki, pokazałam palcem, wróciłam i położyłam się na moim łożeczku do masażu. Umhmmm. Jutro wizytówki, ulotki reklamowe, karnety. Jutro też muszę kupić panele na pogłogę. No i chyba sie w końcu rozpakuję po przyjeździe z Warszawy. Ciągle pada:) |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Druki i formularze
Musisz tu bywać
|